Newsletter   |   Spis Treści   |   Co zabrać w podróż   |   Recenzje   |   Wycieczki  |   Prawo  |   Filmy  |   Współpraca i Reklama  |   O mnie

16 maja 2013

230 KM | Jura Krakowsko-Częstochowska

Pobudka, poranna toaleta, szybkie śniadanie, sprawdzenie bagażu i już jechaliśmy na stację PKP Kraków-Płaszów by o godzinie 8:51 pociągiem TLK wyruszyć w kierunku Częstochowy. Od samego początku zrobiło się ciekawie ponieważ dowiedzieliśmy się w okienku, że nie ma już wolnych miejsc rowerowych w pociągu, (a my  nie zarezerwowaliśmy wcześniej biletów). Nastąpiła chwila konsternacji, w myślach przewijały się przekleństwa, groźby karalne, chęć rzucenia tego wszystkiego i wyjechania w Bieszczady i tym podobne. Po chwili z tego harmidru udało mi się wyłuskać jedną produktywną myśl. Mam! - Odrzekłem w myślach -  Jeśli nie można kupić rowerowych to wezmę dwa bilety na duży bagaż. Jak pomyślałem tak zrobiłem i po (dłuższej) chwili pan kasjer wręczył mi sześć różnych biletów, dzięki którym mogliśmy bezpiecznie wsiąść do pociągu. W sumie to wyszło nas to taniej niż gdybyśmy zakupili bilety rowerowe ale nie ma nic za darmo, więc jak się zapewne domyślacie spory problem sprawiło nam zabezpieczenie rowerów. Gdy po 30 minutach walki  skończyliśmy, były zabezpieczone tak dobrze, że nikt nie miał podstaw się do nas doczepić. Inna sprawa, że na dzień dobry byliśmy oboje umorusani smarem, do tego widząc spacerujących konduktorów oraz Straż Ochrony Kolei, mieliśmy kilka mini zawałów, ale koniec końców nikt nie powiedział ni złego słowa o naszym kombinowanym bagażu. Sama podróż minęła przyjemnie i zaskakująco szybko. Na około 20 minut przed przyjazdem znów zaczęliśmy się krzątać (w tym miejscu chcę pozdrowić naszych dwóch cierpliwych współpodróżnych, którzy wysiedli z przedziału umożliwiając nam spokojne złożenie rowerów i wyniesienie bagażu).

 

Pełna treść i galeria :  http://na-rower.com/?p=188